Każda przełomowa innowacja technologiczna miała sprawić, że Tour de France stanie się szybszy. Dane pokazują jednak znacznie ciekawszą historię.

Jeśli technologia jest głównym czynnikiem napędzającym wyniki, dlaczego niemal dwie dekady innowacji nie wpłynęły znacząco na średnią prędkość zwycięzców?

Przeanalizowałam średnią prędkość każdego zwycięzcy Tour de France na podstawie danych z ProCyclingStats. Wskaźnik ten oblicza się, dzieląc całkowity dystans wyścigu przez łączny czas przejazdu zwycięzcy.

Analizę rozpoczęłam od 2002 roku, ponieważ wtedy UCI wprowadziła maksymalny dystans wyścigu. Dzięki temu długości tras stały się bardziej porównywalne, a analiza zmian w czasie – bardziej miarodajna.
W tym okresie zawodowe kolarstwo przeszło serię istotnych zmian technologicznych: elektroniczną zmianę przerzutek Shimano Di2, aerodynamiczne konstrukcje rowerów, hamulce tarczowe, w pełni zintegrowane rowery aero, opony bezdętkowe oraz szersze opony o szerokości 28–30 mm. Każde z tych rozwiązań miało poprawiać efektywność, aerodynamikę, komfort lub opory.

Żadna z tych innowacji nie spowodowała jednak trwałej zmiany średniego poziomu wyników. Średnia prędkość zwycięzcy pozostawała na przestrzeni lat zasadniczo stabilna. Aż do 2021 roku, kiedy coś się zmieniło.

W 2020 roku Tadej Pogačar zadebiutował w Tour de France i wygrał wyścig po jednej z najbardziej niezwykłych indywidualnych jazd na czas w historii Touru. Na przedostatnim etapie odrobił stratę do Primoža Rogliča i odebrał mu prowadzenie. Mimo tego wyjątkowego występu jego średnia prędkość zwycięstwa nadal mieściła się w przedziale obserwowanym w poprzednich latach.

Trwała zmiana zaczyna się w 2021 roku. Upadki Rogliča wyeliminowały go z walki w klasyfikacji generalnej, a Jonas Vingegaard stał się głównym rywalem Pogačara. Od tego momentu wykres pokazuje nowy poziom osiąganych wyników.

Moja hipoteza jest taka, że największy przełom nie miał charakteru technologicznego, lecz ludzki. Wybitni sportowcy mają znaczenie, ale wybitni sportowcy rywalizujący z równie wybitnymi przeciwnikami mogą mieć jeszcze większe.

Być może największym ulepszeniem w kolarstwie nie był nowy rower, ale ktoś, kto potrafił zmusić cię do przekroczenia własnych dotychczasowych granic.